
Drużyna Hutnika U19 ma za sobą bardzo udaną jesień. Zajmuje 4. miejsce w Małopolskiej Lidze Juniorów, i co ważne, gra bardzo atrakcyjną piłkę. 30 punktów, dziewięć zwycięstw, tylko trzy porażki i aż 57 bramek – to może się podobać. Jaka to była runda? Którzy gracze z Suchych Stawów wyróżniali się najmocniej? Czy rozgrywki są wyrównane? O wszystkim opowiedział trener Jakub Dobosz. Polecamy bardzo ciekawą rozmowę!
***
Trenerze, jak ocenia pan rundę jesienną w wykonaniu drużyny?
Jestem naprawdę zadowolony z chłopaków. Oczywiście — wyniki mogły być nieco lepsze, mogliśmy skończyć wyżej w tabeli i realnie powalczyć o ligę Makroregionalną na wiosnę. Ale dla mnie kluczowe jest to, jak gramy: styl, zaangażowanie, oraz indywidualny i drużynowy rozwój. Mieliśmy trudny start — dwie porażki na początku — ale z każdym mikrocyklem prezentowaliśmy się coraz lepiej. Fakt, że udało się zaliczyć dwanaście kolejek bez porażki, to dowód mnóstwa ciężkiej pracy. W ostatniej kolejce mierzyliśmy się na wyjeździe z liderem — Cracovią — i moim zdaniem pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować. Po piętnastu kolejkach zajęliśmy czwarte miejsce — moim zdaniem w pełni zasłużenie.
Czy mógłby pan powiedzieć kto wyróżniał się jesienią w lidze? Jacy to byli zawodnicy? Tak, żeby przybliżyć ich sylwetki kibicom.
Z całą pewnością na słowa uznania zasługuje cały zespół! Naszym celem było przygotowanie chłopaków do piłki seniorskiej i uważam, że idziemy dobrą drogą. Wyróżnił się szczególnie Jakub Sobczyk — król strzelców rundy z czternastoma bramkami i pięcioma asystami. Duży wpływ na ofensywę miał też Wojtek Uchacz, z ośmioma bramkami i dziesięcioma asystami. W środku pola nasi „reżyserzy gry” — Jakub Kowalski, Wiktor Łyżczarz, Jakub Nowak oraz Maciej Modelski — fantastycznie napędzali ofensywę, budując akcje kombinacyjne. Nie mogę też nie wspomnieć o obrońcach — Igor Bukowski, Daniel Kręcisz, Bartek Bakała i Dawid Kozieł — to nie są tylko zawodnicy defensywni; często uczestniczą w akcjach ofensywnych i to oni również kreują nasz styl gry.

Jak postrzega pan ogólny poziom ligi?
Szczerze? Moim zdaniem poziom ligi nie był równy. Były zespoły, z którymi grało się przyjemnie i było widać wyrównany poziom, ale dla niektórych drużyn liga była po prostu zbyt wymagająca — co potwierdzają nawet dwucyfrowe wyniki! Mimo to uważam, że niezależnie od rywala, należy mieć swój kręgosłup i grać „swoją piłkę”. To fundament, którego się trzymamy.
Które mecze były według pana najważniejsze? W jakich spotkaniach nasz zespół pokazał się z tej najlepszej strony?
Jeśli chodzi o czystą piłkę — to spotkanie z liderem, Cracovią. Wymagało od nas dyscypliny, dobrej organizacji i determinacji. Mieliśmy momenty lepsze i gorsze, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy wrócić z punktami, a nawet zwycięstwem. Po meczu podszedł do mnie przeciwnik i powiedział: „Zawsze się fajnie z Wami gra, bo gracie w piłkę.” Taka opinia daje ogromną satysfakcję.
Jeśli natomiast chodzi o emocje — to mecz w Łącku był TOP 1! Trudny teren, małe boisko, przeciwnik cofnięty i nastawiony na kontrę. Przegrywaliśmy 0:1, dostaliśmy dwie czerwone kartki i graliśmy już tylko w ośmiu. Dziesięć minut do zakończenia, a my rzuciliśmy wszystko na jedną kartę. I — spektakularnie — w trzy minuty zdobyliśmy trzy bramki i wywieźliśmy pełną pulę. To były chwile, które budują charakter drużyny.
A co z pracą sztabu i całym zapleczem? Jak to wygląda?
Bez wątpienia — to ludzie stojący za tym zespołem zasługują na wielkie słowa uznania. Trener Arek Leszczyński prowadzi naszych bramkarzy — a z tygodnia na tydzień widać postępy (robią je Rafał Kubiczek i Alex Ausobsky). Pani Trener Burliga odpowiada za przygotowanie motoryczne — intensywność naszej gry to w dużej mierze jej zasługa. A z drugim trenerem, Pawłem Drozdą, mamy niemal identyczną wizję futbolu — świetnie się uzupełniamy. To wspólna praca, wspólne zaangażowanie i wspólna odpowiedzialność.


